wszystko co dotyczy - posrednio lub bezposrednio - szczescia, w roznych formach i wariantach, tak wiec tez przyjemnosc, zabawa, radosc, uniesienie, ekstaza... moje zalozenie to ze szczescie jest do zrealizowania prawie w kazdych okolicznosciach i prawie dla kazdego.
| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Artgif
Elektroniczna wspanialosc
.
.
Matryca swiata
MOJA MUZYKA
MOJE STRONY WE FRANCJI
Muzyka
WSPOLTWORZENIE
Zdjecia
wtorek, 04 kwietnia 2006
Krishnamurti o mysleniu

Wedlug Krishnamurtiego

 "Cale nasze zycie nie znamy nic innego poza mysla. Przypisujemy mysleniu zbyt wiele znaczenia, mimo to ze mysl jest zawsze stara, i jest tylko przedluzeniem wspomnien."

"Swiadomosc jest tylko tym co w sobie zawiera, bez tej zawartosci nieistnieje....ta zawartosc to, nasze tradycje, leki, nasze nazwisko, nasz statut socjalny."

"Mozg posiada wiedze ograniczona...lecz trzyma sie tej waskiej wiedzy poniewaz czuje sie dzieki niej bezpiecznie...i interpretuje kazde zdarzenie i sytuacje wedlug "ograniczonej, opartej na wspomnieniach wiedzy"

Myslimy cale zycie, codziennie, nieustannie... szkoda ze nie posiadamy zadnej wiedzy na temat "jak myslec", bo przeciez lepiej wcale nie myslec niz myslec bylejak. Nikt! Ani szkola, ani rodzice, ani kosciol... ani nikt inny! Absolutnie nikt nigdy nie uczyl nas myslec....

Nasza swiadomosc wypelniona wspomnieniami, tradycjami i innymi edukacyjnymi uwarunkowaniami... tak nas uczyli myslec - wytresowac nasz mozg dla potrzeb systemu.... szkola, praca, produkcja, rodzina, kosciol... Gdy jest bezrobocie system sie wali i wiele ludzi nie wie jak zyc - umieja tylko myslec "systemem" wiec zycie bez pracy nie istnieje, pozostaje wegetacja....

Czasy nowoczesne, komputery, roboty, cybernetyka, automatyzacja... mozna produkowac coraz wiecej z coraz mniejsza iloscia pracownikow... Jak znalezc swoje miejsce w tym mechanicznym swiecie nakierowanym na zysk, na sukces, na wydajnosc... ekonomia rzadzi systemem gospodarczym i politycznym...

 Jak nasz uwarunkowany przez system mozg moze sobie poradzic i uwolnic sie od struktur przestarzalego systemu jesli sam jest jego tworem? Uwarunkowali nas na szkole i prace... bezrobocie spowodowalo ze swiat pracy jest zarezerwowany tylko dla nielicznych... i myslac wedlug "wzorow systemu" czlowiek niepracujacy jest bezuzyteczny systemowi... absurd kapitalizmu! I tu cala trudnosc, zeby pomyslec pozytywnie w tak trudnych warunkach... bo niemozemy myslec "normalnie" i byc w zgodzie z systemem ktory nas uformowal lecz teraz odrzuca wielu, bo jakos tam do systemu nie pasuja.

Jak sie stac wolnym ze zniewolonym umyslem? Jak pomyslec w sposob alternatywny gdy zadna alternatywa nie zyje w naszej swiadomosci? Jak myslec zeby cos nowego wymyslec, gdy nie umiemy myslec? Jak pomyslec zeby wyjsc poza sztywne schematy przestarzalego systemu?

Pozbyc sie wspomnien! Tak, lecz to nasza osobowosc.

Odswiezyc nasze wzorce myslowe! Tak, lecz gdy nie mamy innych?

Oproznic umysl! Jak to zrobic jak caly nasz swiat opiera sie na mysleniu?

I na szczescie dualizm nie jest zadna kara lecz naturalnym stanem zycia... i miedzy checia zmian i przeszkodami kryje sie szansa na rozwoj....

sobota, 21 stycznia 2006
Wybor mysli

Sa momenty kiedy wybieramy nasze mysli... Sa momenty, kiedy pewne mysli nas wybieraja i jakos trudno nam sie temu sprzeciwic... Chodzi o mysli natretne, ktore nas odwiedzaja regularnie i nie daja spokoju...

 Dlaczego mysle o tym, o czym nie chce myslec?... Czyz nie jestem panem mojego umyslu i czy nie decyduje w kazdej sytuacji o tresci i jakosci moich mysli?

Mysle o czyms poniewaz przyzwyczailem sie do normalnego myslenia, pozbawionego dyscypliny i pewnej madrosci... przyzwyczailem sie do tego rozluznienia przez lata i teraz jest mi trudno myslec tylko o tym, o czym pragne myslec.... bez dyscypliny w mysleniu dochodza do glosu nasze struktury nieswiadome - i razem z tym obawy i leki urojone, nie majace zadnych rzeczywistych podstaw w zyciu. Umysl woli myslec cokolwiek, nawet urojone glupoty niz nie myslec nic! A przeciez niemyslenie o niczym jest zdrowsze niz myslenie o glupotach lub mnozenie bezuzytecznych mysli.

Myslenie natarczywe, obawy, smutki, zmartwienia, przykre wspomnienia, stres, frustracje, rozczarowanie... jest tego troche... i my jako bezsilne istoty wobec tych niewidocznych, wewnetrznych "wrogow" naszego spokoju.

Powtarzajac za buddystami, myslimy za duzo i zle! Czy potrzebujemy czy nie to myslimy i myslimy...

JAK MYSLEC POMYSLNIE LUB MYSLEC MNIEJ?

- uznajmy ze mamy pelne wladze nad naszym umyslem i myslami, ze jestesmy za nie odpowiedzialni. (nie badzmy ofiarami lecz wladcami naszych mysli)

-   praktykujmy "niemyslenie" zatrzymanie umyslu, cisze w swiadomosci.... (stwarzajmy pustke w glowie zeby przyzwyczaic sie powoli do zatrzymywania mysli)

-    gdy niepozadane mysli sie pojawiaja, zatrzymajmy umysl, lub pomyslmy o czyms przyjemnym. (mozemy tez zrobic cos niecodziennego, umysl sie dezorjentuje i staje sie bardziej podatny na pozytywne sugestje)

-    regularne robienie czegos nowego, uspokaja umysl, bo jest zajety nowym doswiadczeniem i wycisza sie...

-    gdy zaczynamy "zle" myslec, zastanowmy sie jakie wewnetrzne przekonanie lub schemat myslowy sie za tym kryje... odkryjmy go, i zmienmy na pozytywny!

-    dzisiaj sie czyms martwimy a jutro zapomnimy! (wszystko przemija, wiec po sie meczyc z wlasnej woli czyms, co nie posiada zadnej solidnosci  w czasie)

-    nie poswiecajmy zbyt wiele czasu problemom czy rozterkom, zajmijmy sie raczej rozwiazaniami... nakierujmy umysl na stwarzanie pozadanego zycia!

środa, 18 stycznia 2006
myslenie tworcze

   
      myslec tak aby bylo ono elastyczne...zeby nauczyc umysl przyjaznej z nami
      wspolpracy...zeby nas nie meczyl a raczej kochal i tak czynil zeby nam
      bylo szczesliwie... i tylko codzienna praca moze nam pomoc.... nawiazmy z
      nasza swiadomoscia uprzywilejowane relacje
...bo przeciez jestesmy jego
      panem... wiec jego niezaleznosc - ktora sie przeobraza czasem w ciosy
      przeciwko nam sa niezrozumiale...walczyc z samym soba? w jakim
      celu....dlaczego jestesmy dla siebie najlepszym przyjacielem i najgorszym
      wrogiem
? przyjacielem to rzecz normalna lecz wrogiem? I tutaj nalezy
      skoncentrowac troche naszej energii aby nauczyc umysl ze jestesmy jednym i
      walka w sobie nie ma sensu - moze raczej pokojowy dialog i przyjacielskie
      rady.... zacznijmy powoli lecz pewnie i regularnie...zacznijmy komunikowac
      sie z naszym umyslem....mozemy mu zadawac pytania...mozemy go uwazac jako
      partnera... i eksperymentowac wszelkie techniki aby wreszcie przestal nam
      przeszkadzac  w zyciu i zaczal pomagac dzieki swojej wszechmocnej wladzy....

            NASZ UMYSL TO WSPANIALE NARZEDZIE - MOZE PRAWIE WSZYSTKO DLA
      NAS...ODPOWIEDNIA ORGANIZACJA MYSLI REALIZUJE NASZE MARZENIA... JESTESMY
      PANAMI NASZEGO UMYSLU I TO MY RZADZIMY NIM A NIE ON NAMI

środa, 04 stycznia 2006
Nasze spojrzenie na swiat


      
      Od niego wszystko zalezy... mamy tylko dostep do naszego swiata...swiat
      nas otaczajacy nie musi wcale odzwierciedlac naszego swiata
      zewnetrznego...jest zawsze tak, ze swiat ktory sobie wymyslamy, kreujemy,
      swiat ktory ma niby uchodzic za swiat zewnetrzny jes tylko nasza
      nieprawdziwa wersja... tak, to nasze spojrzenie na swiat to czysto
      egoistyczna forma naszej wyobrazni
... zalezy ona od naszych przezyc,
      wspomnien, przekonan, przeroznych osobistych filtrow... mimo swojej
      nieprawdziwosci trzymamy sie tego jak kola ratunkowego.... bojmy sie
      otworzyc na swiat i jego zmiennosc, swiat nam zawsze bedzie umykal, nigdy
      nie da sie zamknac w naszych ciasnych definicjach... Bronic mojego punktu
      widzenia na swiat? Co za bzdura! Czy az tak wierze w moja wersje swiata ze
      uznaje ja za sluszna dla wszystkich ludzi? Tyle swiatow ile ludzi na
      ziemi! Oczywiscie sa prawdy objektywne i uniwersalne od ktorych trudno
      uciec... lecz naleza one do skarbu ludzkosci i wyznawanie ich moze nam
      tylko przyniesc same dobre rzeczy


      TAK WIEC NAJLEPSZE SPOJRZENIE NA SWIAT JEST PELNE OTWARTOSCI. SZACUNKU DLA
      INNYCH. SERDECZNOSCI. ELASTYCZNOSCI. OBRONY SLABSZYCH PRZED SILNIEJSZYMI -
      JESLI SIE OKAZJA NADARZY. NAJLEPSZE SPOJRZENIE NA SWIAT OPIERA SIE NA
      KILKU PODSTAWOWYCH WARTOSCIACH - WSZYSTKIE RELIGIE O NICH GLOSZA OD
      TYSIACLECI.... SPOJRZMY NA SWIAT OKJEM BOGA - NIEWAZNE JAKA MA FORME....

wtorek, 03 stycznia 2006
sens watpliwosci


      WSZYSTKO CZEMUS SLUZY! KAZDA CZASTKA ZYCIA WSPOLPRACUJE  Z CALA RESZTA...


      Zwatpienia i watpliwosci nie sa wyjatkiem, maja pelne prawo do istnienia w
      naszym zyciu i nie po to zeby nam je utrudnic lecz wprost przeciwnie -
      wystepuja po to zeby nam pomoc! Zwatpienia stanowia naturalna i zdrowa
      funkcje naszego umyslu
...kiedy watpimy, nasz umysl zwraca nam uwage na
      cos, co potrzebuje byc poprawione lub udoskonalone poprzez nasza zdolnosc
      do analizy i wyboru odpowiedniego zachowania. I zwatpienia nie ustepuja
      tylko  w przypadku jesli nie bierzemy ich na powaznie i jesli  nic wobec
      nich nie robimy. Kazda watpliwosc to okazja do rozwoju i do doskonalenia naszego zycia... 

            Tak wiec "zdrowe watpliwosci" wskazuja nam to, co powinno byc
      "przepracowane" w naszej swiadomosci abysmy mogli dalej sie rozwijac w
      sposob bardziej zadowalajacy...

czwartek, 15 grudnia 2005
umysl bledne kolo


      Svami Prajnanpad w ABC madrosci pisze:


      Umysl zyje w blednym kole. Stwarza sobie sam problemy i pozniej probuje je rozwiazac.

            Problem moze byc prawdziwy lub rzeczywiscie "wymyslony" przez nasz umysl i
      jego mylne postrzeganie pewnych sytuacji w zyciu... Dowodem ze to prawda
      jest to, ze problem dla jednego czlowieka nie bedzie wcale problemem dla
      kogos innego.
Istnienie problemu zalezy wiec od naszego punktu widzenia,
      od naszej wrazliwosci na rzeczywistosc.
      Dlaczego umysl wymysla sobie problemy? Dlaczego wymysla sobie wlasnie
      takie a nie inne problemy? Czy czlowiek nie potrafi zyc bez wymyslania
      sobie problemow?
      Zyjemy w cywilizacji nakierowanej na dzialalnosc, na produkcje, na
      konsumcje... czas jest mierzony bardzo dokladnie zeby byc wydajnym, zeby
      pracowac, zarabiac i wydawac... nawet wolny czas przypomina czasem prace -
      duza organizacja, zaplanowanie przyjemnosci, oszczedzanie przez caly rok...

      Przyzwyczajeni do wypelniania kazdej luki wolnego czasu jakimis zajeciami,
      nie potrafimy zyc w sposob kontemplacyjny, wolny, rozluzniony...
      Boimy sie pustki, ciszy, nic nie robienia...nasz umysl ciagle musi sie nad
      czyms glowic, cos organizowac, cos stwarzac...jestesmy nasza
      dzialalnoscia, jestesmy naszymi czynnosciami...
      Nasz umysl istnieje poprzez swoje uwarunkowania... stwarzanie sobie
      problemow jest jego normalna cecha... w przeciwnym razie bylby zagubiony,
      nie czulby ze istnieje...
Ucieka przed samym soba bo jego uwarunkowanie
      materialistyczne nie pozwolilo mu "rozwinac skrzydel duchowych"  i gdy
      zostaje sam z soba czuje sie zle, pustka mu uwiera i jak najszybciej cos
      wymysla... Tak wiec czy problem jest rzeczywisty czy nie, nie jest
      najwazniejsze...liczy sie to ze umysl sie czyms zajmuje, i oddala od
      siebie nieznosna pustke kontemplacji siebie....
      I kazdy wybiera sobie problemy, pasujace do osobowosci, do wspomnien z
      dziecinstwa, do odczuwanych brakow i rozczarowan...
      I czasem wystarczy zmienic punkt widzenia, lub nakierowac uwage w innym
      kierunku, zeby problem przestal uwierac...
      Problem istnieje tylko w przypadku, gdy posiadamy jakies wymagania wobec
      zycia
...brak realizacji wymagania rowna sie stwarzaniu
      problemu....pozbycie sie wymagan rowna sie pozbyciu sie problemow....
      Alternatywa jest kontemplacyjne podejscie do chwili obecnej. Rozluznic
      nasz umysl zeby sie dobrze poczul tu i teraz - nie musial wymyslac
      czegokolwiek aby istniec. Zeby mogl sie zadowolic samym soba, swoim
      magicznym istnieniem, rozkosza zwyklej obecnosci w swiecie...
      ...lecz wedlug buddystow to "zbyt latwe" "zbyt bliskie" "zbyt glebokie" i
      "zbyt dobre"... TAK WIEC MY -  PRZYZWYCZAJENI DO WYSILKU I PRACY... NIE
      POTRAFIMY KORZYSTAC Z RZECZY LATWO DOSTEPNYCH BO MAMY MOZGI ZAPROGRAMOWANE
      NA WYSILKOWA FORME ISTNIENIA...

                                             

środa, 07 grudnia 2005
automatyczne myslenie

 PYTANIA PRZECIWKO AUTOMATYCZNEMU  MYSLENIU


      Czlowiek jest czasem ofiara samego siebie, a raczej swoich automatycznych
      mysli.... ktore nie pasuja wcale do okolicznosci, lecz pojawiaja sie tylko
      ze wzgledu na istnienie sztywnych struktur w naszej swiadomosci
... Te
      struktury biora zrodlo w dziecinstwie... Jak z nimi wspolpracowac? Nie
      pisze walczyc bo walka dla umyslu jest nie zawsze przyjemna, wiec
      zacznijmy wspolprace z naszymi automatycznymi myslami od zmiany wyrazania
      sie...
      Oto pytania ludzi nauki... Ellis, Cooper i Palmer, z gazety "Charaktery"


        Czy to co mysle, jest logiczne?

 Czy mozna to wytlumaczyc inaczej?


        Gdzie jest dowod potwierdzajacy moje odczucia?


        Czy wszyscy maja takie podejscie jak ja? Jesli nie, to dlaczego?


        Czy za miesiac, rok ta sprawa bedzie dla mnie rownie wazna?


        Jesli tego nie zniose, nie wytrzymam - to co sie stanie?


        Czy moje odczucia pomagaja mi w zyciu? Czy dzieki nim osiagam swoje cele?


        Jaki skutek ma takie myslenie?


        Czy nie biore tego zbyt osobiscie? Czy nie przesadzam z waga tego problemu?
       


        Kto mi obiecal, ze bedzie,tak jak czuje? Czy mam gwarancje?


        Dlaczego ktos cos powinien?


        Czy nie boleje nad tym, ze rzeczy nie sa takie, jakie chcialbym, zeby
        byly, zamiast zajac sietakimi, jakie naprawde sa?

      Co moge zrobic?
  

wtorek, 06 grudnia 2005
Mozg, dyscyplina i szczescie

      "Mozg jest tak zorganizowany ze wybiera systematycznie, jesli ma taka
      mozliwosc, to co jest najbardziej pasujace i korzystne do jego
      funkcjonowania"
 

 
      Mozg ma wiec swoje prawa. Dziala jak najlepiej, bierze pod uwage cala
      swoja zawartosc i poprzez analize i synteze wybiera co mu pasuje. Czasem
      dziwimy sie samym soba, bo posiadamy pewne zachowania ktore do nas nie
      pasuja...tak, tylko ze nie znamy w pelni jak nasz mozg dziala, wiec nie
      znamy go dokladnie i dlatego jest zdziwienie... Zeby dzialal on w zgodzie
      z naszymi planami, powinnismy sie z nim zaprzyjaznic i powoli oswoic go
      sobie dla naszej korzysci. Tak, regularny dialog z naszym "drugim
      najwspanialszym organem" moze nam przyniesc tylko radosc.
      Jak to zrobic? Jak z dzieckiem! Dac mu mozliwosc komunikacji z nami...dac
      mu mozliwosc wypowiedzenia swoich racji...wysluchujemy go najpierw,
      probujemy zrozumiec jak dziala i potem uczymy go tego, co chcielibysmy
      zeby dla nas robil...chodzi o kreacje nowych "sciezek neurologicznych" to
      dzieki tej mozliwosci mozemy sie uczyc i nauczac masz mozg wielu rzeczy.
      Lepiej zaczac od prostych rzeczy i jak juz nawiazemy z nim kontakt, to
      mozemy zaczac trudniejsze zadania...tak czy inaczej ten dialog jest
      mozliwy... To dialog z samym soba,lecz w  praktyce mozemy to uznac jako
      komunikacje z naszym mozgiem lub umyslem...PODROZE KSZTALCA...TWORZENIE
      NOWYCH MYSLI POMYSLOW ZACHOWAN TO TWORZENIE NOWYCH SCIEZEK NEUROLOGICZNYCH
      W MOZGU CO POCIAGA ZA SOBA JEGO WZBOGACENIE...


      szczescie=dyscyplina


      Dwie trzy rzeczy o wszystkim decyduja: to co i jak robimy, i oczywiscie o
      czym i jak myslimy
... Dyscyplina wobec chwili obecnej jest kluczem do
      wielu rzeczy... Myslenie o przeszlosci i przyszlosci jest wykluczone jesli
      nadamy chwili obecnej wysoka jakosc - to znaczy jesli skupimy sie na
      naszym zajeciu, probujac go wykonac jak najlepiej; i jesli nie bedziemy na
      prozno mnozyc bezuzytecznych w danej chwili mysli... DWIE RZECZY -
      WYLACZNE SKUPIENIE SIE NA PRACY....I PEWNA DYSCYPLINA WOBEC TOKU NASZYCH
      MYSLI... nie wspominam o uczuciach bo pochodza one czesto ze sposobu jak i
      o czym myslimy... Dodac do tego sluszny wobor naszych priorytetow i mamy
      podstawy jak organizowac chwile obecna w sposob skuteczny - zblizajacy nas
      do stanu ktorego pragniemy. Brak pasozytniczych mysli i skupienie sie na
      pracy "tu i teraz" gwarantuje nam eliminacje niepotrzebnych mysli, emocji
      i innych przeszkod, ktore na ogol pulsuja w  nas bez wiekszego
      uzytku...zabierajac nam energie.... Wszystko dzieje sie tu i teraz, (nawet
      przyszlosc i przeszlosc) podniesienie jakosci naszej obecnosci w chwili
      obecnej moze zmienic bardzo wielewielewiele.....       

poniedziałek, 05 grudnia 2005
mysl...zmyslnie...

   KAZDY CZLOWIEK DZIALA POD WPLYWEM SWOICH POGLADOW NA ZYCIE - KTORE NIE
      MAJA NIC WSPOLNEGO Z OTACZAJACA GO RZECZYWISTOSICA....

      To znaczy ze kieruja nami nasze poglady, zapatrywania, tendencje...czysto
      osobiste...oddalone mniej lub wiecej od prawdziwego zycia...MYslimy ze
      zycie jest takie jak nasze mysli o nim...Zycie wymyka sie wszelkim
      definicjom i oczywiscie naszym myslom... Wiele sytuacji wywodzi sie tylko
      z naszych egoistycznych wiec ograniczonych wizji, ktore nie maja nic
      wspolnego z zyciem. Zeby uniknac zbytniego znieksztalcania rzeczywistosci
      przez nasze "osobiste filtry" powinnismy wiec unikac ostatecznych i
      pewnych siebie ocen, obserwacji, krytyk i osadow... ta rezerwa,
      wstrzymanie sie, umiarkowanie w stosunku do "ograniczania zycia przez
      nasze mylne wizje" moze nam przyniesc troche wolnosci...bo zycie nie
      okreslone zbyt dokladnie jest bardziej elastyczne i wolne...posiada w
      sobie potencjal szerokich mozliwosci... NIE JEST ZAMKNIETE W NASZEJ
      CIASNEJ WIZJI... jest otwarte i bogate...NIEOKRESLONE ZNACZY
      ZMIENNE...ZMIENNE ZNACZY NATURALNE...NATURALNE ZNACZY
      NIEWYMUSZONE...NIEWYMUSZONE ZNACZY PRAWDZIWE...

OOO


      MOZG NIE ODROZNIA CZY COS SIE DZIEJE RZECZYWISCIE... CZY TYLKO TO SOBIE
      WYOBRAZAMY....
      I tu nasza mozliwosc wyobrazania sobie to, co chcemy, nawet jesli to na
      razie niemozliwe... z czasem, troche pozniej, nasz mozg przyzwyczajony do
      pozytywnych wizji, przystepuje do nastepnego etapu wizualizacji - do
      realizacji naszych wizji w naszym zyciu
... dzieje sie to dosc
      automatycznie, w duzej czesci nieswiadomie, nawet nie musimy o tym wiele
      myslec... nie musimy bo wczesniejsze wyobrazenia przygotowaly teren "nowe
      sciezki neuronowe" ktore dzialaja teraz samoczynnie, bez naszej
      kontroli... czy to nie wspaniale?! Jedyny warunek zeby ta metoda dzialala
      skutecznie to nasz talent do myslenia i wyobrazania sobie wspanialych
      rzeczy... w ramach rozsadku i logiki... jesli ktos wyobrazi sobie narty na
      ksiezycu to spelnienie tego zyczenia bedzie raczej skazane tylko na
      wyobraznie i nic wiecej...wszystkie inne zyczenia sa potencjalnie mozliwe
      do spelnienia....

sztuka myslenia

WSZYSTKO ZALEZY OD TEGO JAK I O CZYM MYSLIMY... NIE WSPOMINAM O UCZUCIACH
      BO WYPLYWAJA ONE NAJCZESCIEJ Z NASZYCH MYSLI...sa przypadki w ktorych
      uczucia pojawiaja sie niejako poza mysleniem, lecz wchodzi tu w gre nasza
      podswiadomosc..... zostawie temat podswiadomosci na boku, ze wzgledu na
      jego zlozonosc....
        JAK MYSLIMY...mozemy myslec pozytywnie, optymistycznie, energetycznie, w
        sposob zdecydowany...podeprzec to wszystko odpowiednim i skutecznych -
        skierowanym na akcje - zachowaniem i mamy tutaj recepte na zycie
        dynamiczne pelne udanych dzialan....
        O CZYM MYSLIMY... to my wybieramy tresc naszych mysli... MOZEMY MYSLEC O
        WSZYSTKIM...lecz lepiej myslec o tym co lubimy, co chcemy, czego
        pragniemy...LUB CIESZYC SIE TYM CO POSIADAMY... NAKIEROWANIE NASZYCH
        MYSLI NA PEWNE TEMATY GWARANTUJE NAM DOBRE SAMOPOCZUCIE... ZLE
        NAKIEROWANIE PRZYNOSI SMUTEK. STRES I INNE TROSKI...
      OD NASZEJ SZTUKI MYSLENIA ZALEZY NASZE SZCZESCIE... I KAZDA MYSL MA SWOJE
      ZNACZENIE I SWOJ SENS...KAZDA MYSL JEST POWIAZANA I ZALEZNA OD INNYCH
      MYSLI... I TAK DALEJ...DOCHODZIMY DO MILIONOWEJ KONSTRUKCJI NASZYCH
      MYSLI...TAM WLASNIE  KRYJE SIE NASZA WLADZA I SLABOSC... I OD NAS ZALEZY
      CO WYBIERAMY..

 
1 , 2