wszystko co dotyczy - posrednio lub bezposrednio - szczescia, w roznych formach i wariantach, tak wiec tez przyjemnosc, zabawa, radosc, uniesienie, ekstaza... moje zalozenie to ze szczescie jest do zrealizowania prawie w kazdych okolicznosciach i prawie dla kazdego.
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Artgif
Elektroniczna wspanialosc
.
.
Matryca swiata
MOJA MUZYKA
MOJE STRONY WE FRANCJI
Muzyka
WSPOLTWORZENIE
Zdjecia
niedziela, 29 listopada 2009
praca nad soba

Jesli istnieje jakas praca, naprawde wazna dla nas jest to praca nad soba. To wlasnie z tej pracy mozemy osiagnac najlepsze rezultaty w dziedzinach ktore nas interesuja: szczescie, zadowolenie, beztroska, lekkosc duszy... Jak pracowac nad soba? Obserwowac wlasne mysli i zastanowiac sie regularnie jaki jest ich sens? Rozroznimy tutaj mysli ktore sa niezbedne do przezycia, mysli rozrywkowe, mysli szalone, mysli praktyczne...itd.  Te mysli ktore nie sluza naszemu szczesciu mozemy je od razu zlikwidowac....wszelkie myslenie ktore nie sluzy posrednio lub bezposredniu naszemu dobru jest raczej niepozadane, z wyjatkiem oczywiscie jesli pragniemy sie zle czuc i meczyc siebie samego za pomoca naszego myslenia. Tak wiec, jelis ktos czuje sie nie najlepiej, to z powodu pewnych mysli... od ktorych nie potrafi sie uwolnic.

Praca nad soba polega wiec na obserwacji naszych mysli i wybieraniu wsrod nich tylko tych, ktore nas popieraja w sposob pozytywny. I jesli uda nam sie z czasem niemyslec o tym, o czym nie chcemy myslec, to stanowi to proste lecz jak wielkie osiagniecie. Pewnego dnia, jeden z przyjaciol wyznal mi z zaklopotaniem - nie moge nie myslec, nie umiem nie myslec...

To problem wielu z nas. Nie potrafimy nie myslec! Niezdolnosc do niemyslenia pograsza czesto nasze samopoczucie... poniewaz zamiast zle myslec lepiej przeciez nic nie myslec! Zadowolic sie umyslowa pustka, wolna od najmniejszej mysli. Nie zapomnijmy ze pustka niekoniecznie jest negatywna. Pustka moze sie wiazac z odpoczynkiem, kontemplacja, z odswiezeniem naszego zbolalego mozgu.

Tak wiec niemyslenie stanowi jeden z podstawowych filarow na drodze do szczescia, powtarzajac za buddystami w pewnym sensie. Medytacja polega miedzy innymi na niemysleniu, nawet jesli, to mozemy myslec lecz nie przywiazywac sie zbytnio do naszego natretnego myslenia.

Jak nie myslec? Kazdy z nas musi do tego sam dojsc, nie istnieju tutaj zadna wspaniala i szybka metoda... poprzez cwiczenia, otwartosc umyslu i rozne psychologiczne eksperymenty mozemy powoli sie zblizyc do pewnego niemyslenia... w tym niemysleniu ukrywa sie nasza intuicja, ktora kieruje nami w sposob opiekunczy i idealnie pasujacy do naszego zycia i charakteru....

czwartek, 07 maja 2009
Upadek materializmu

Kryzys i kryzys... za pensje nie da sie wyzyc, chyba ze bedziemy zyc jak asceci w indiach. Lecz kogo pociaga taki tryb zycia?... w naszym katolickim kraju...  Swiat szmalu sie zawalil i jeszcze tylko "mafia polityczno ekonomiczna" probuje ratowac chory system... i czy mozna go uratowac? Czy nalezy go ratowac? Zeby uprzywilejowana klasa mogla sobie zyc na luzie a reszta swiata meczyc sie w pracy za zbyt   niskie pensje. Od dwudziestu lat, wartosc pensji spadla okolo 20%... te 20% procent wartosci przesunela sie na konta kierownikow, dyrektorow, akcjonariuszy, spekulantow przeroznych. Tak wiec kapitalizm mial stworzyc raj na ziemi.... w zamian mamy kryzys systemu!

 Wszechobecna wladza pieniadza, sila szmalu, rzadza pieniadza... tysiace reklam, miliony pudelek z towarem do kupna, zakupy na raty, na kredyt.... spekulacja swiatowa poprzez internet, astronomiczne pensje "panow swiata" oglupianie telewizyjne spoleczenstwa, ktore nie ma innej alterantywy na zycie jak pracowac za grosze i martwic sie jak przezyc do konca miesiaca... oto fragmenty chorego swiata...

I czy ten swiat moze nas zadowolic? Oczywiscie ze nie! i tym lepiej bo nasze miejsce jest gdzie indziej... w innym swiecie, w innych emocjach, w innych uczuciach... nie dajmy sie wciagnac w kryzys ktory dotyczy tylko sfere materialna zycia.... Upadek wartosci pieniadza jest rownowazny z upadkiem materializmu... systemu ktory po 40 latach rozwoju zblizyl sie do punktu krytycznego.... male pensje, male zakupy, mala produkcja, slabe dochody podatkowe dla panstwa - i system sie cofa zamiast sie rozwijac!

W krajach bogatych jest coraz wiecej biednych! To jakis zart, lecz to czysta prawda. Z powodu chemicznej zywnosci, "samiec kapitalistyczny" traci powoli swoje zdolnosci do zaplodnienia. Pszczoly juz sie zbuntowaly i znikaja gdzies bez sladu. Znowu jakas nowa grypa sie pojawila, niby niegrozna lecz cala planeta w pogotowiu...

Co to wszystko znaczy? Ze system ktory nie rozwija sie dla dobra wiekszosci ludzi na ziemi jest skazany wczesniej czy pozniej na radykalne zmiany ( mysle o zmianach pozytywnych) Moze to sie zdarzyc wlasnie teraz w czasie kryzysu...

STARY SYSTEM UPADL NIECH ZYJE NOWY SYSTEM!!!

 

piątek, 20 czerwca 2008
Karma swiata
Droga ropa, coraz drozsze jedzenie, ocieplenie klimatu, lody sie topia szybciej niz naukowcy przewidzieli... i co z tego?!  Zyjemy w wiekszosci tak jakbysmy byli niesmierteleni i niezniszczalni! Dlaczego? Poniewaz swiat jest tak zaprogramowany ze zmiany na lepsze sa prawie niemozliwe w szybkim tempie... niszczymy swiat i siebie od bardzo dawna... jestesmy tak przyzwyczajeni do naszych "chorych przyjemnosci"  (samochod, woda bez umiarkowania w kranie, produkcja i konsumcja chemicznej zywnosci....) ze zmiana na zdrowszy tryb zycia calego spoleczenstwa moze sie tylko zrealizowac przez wiele dlugich lat.... tak wiec na razie nic specjalnego sie nie dzieje - zyjemy sobie wygodnie i w wiekszosci nic nas nie obchodzi poza setkami naszych indywidualnych kaprysow i pragnien, ktore i tak nie sa nasze lecz reklamowych sloganow....
Mozna by to nazwac karma swiata - dzieje sie to co sie dzieje i nie ma od tego ucieczki.....
I co z tego? Czy mam sie smucic i martwic? Moze troche zeby sobie jakas alternatywe wymyslic na negatywna karme aktualnego swiata. Wlasciwie to mam to juz za soba... posmucilem sie  nad swiatem i glupota ludzka, pomartwilem nad klimatem...
I zasadzilem na tarasie warzywa w doniczkach, zeby niekupowac chemicznych i drogich warzyw w sklepach... zamiast samochodem sie wozic to siadam na rower i pedaluje zdrowo przed siebie, jesli pada deszcz  to zbieram deszczowke zeby warzywa podlewac, unikam oczywiscie jakichkolwiek zbtecznych zakupow, oszczedzam wode i elektrycznosc.... to czesc moich akcji alternatywnych zeby uzdrowic negatywna karme swiata.
Nie mam pretensji zeby uzdrowic caly swiat! Chodzi mi oczywiscie o moj osobisty swiat wlasnych akcji... Jesli nie mozna zmienic calosci to zmienmy chociaz pewna czesc.... zajmijmy sie wprowadzeniem zdrowych, ekologicznych zasad do naszego swiata....
Szanowanie matki natury inspiruje do pewnej przyjemnosci, obserwacja rosnacych warzyw  uczy cierpliwosci..... ekonomia moze upadac, sila nabywcza spadac... warzywa rosna wbrew negatywnej karmy swiata - nalezy je oczywiscie podlac i postawic na slonce....  zywic sie zdrowo wbrew wszystkim nowoczesnym przeszkodom.... zywic sie samemu to byc bardziej niezaleznym od sklepow i zakupow, wydawac mniej pieniedzy i posiadac wiecej czasu wolnego - a przede wszystkim nie dac zamknac w katastroficznych wizjach naukowcow.... szczescie mimo wszystko.... zdrowe i tanie warzywa... oczywiscie nalezy tu dodac odrobine buddyjskiej filozofii - unikac zbytecznych pragnien; a takze cieszyc sie chwila terazniejsza bez myslenia o niebieskich migdalach....
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Szczesliwego...

Szczesliwego nowego roku!

Zeby byl szczesliwy nalezy wiec spojrzec na niego jak na nowy potencjal,nowy prezent w naszym zyciu. Koniec starego roku i poczatek nowego to czas na  rozpoczecie  calej reszty naszego zycia...  tak wiec zadecydujmy ze cos zrobimy, cos co odkladalismy od lat, cos co nas rozpala od wewnatrz... tylko nie zarabianie wiecej pieniedzy bo to i tak niewiele znaczy dla naszej duszy - a tylko od niej moze przyjsc szczescie i blogostan. Wejdzmy w siebie i wejdzmy w kontakt w wewnetrzne zrodlo szczescia; ktore nosimy w sobie i nie zawsze myslimy zeby z niego korzystac.... JAK? Po prostu wybierajmy w naszej swiadomosci mysli ktore nas wspieraja i zadowalaja... te negatywne niech  sie rozpraszaja na wszystkie  strony swiata - tam gdzie nigdy nie przyjedzie nam ochota wyruszyc! Czas mija, wedlug kalendarza majow cos ma sie niby dziac w 2012 roku... jakis kolejny koniec swiata, tak jak w 2000 roku... wiec jesli ma cos sie dziac to lepiej od razu sie wziasc za korzystanie z zycia pelnymi piersiami. Tak zadecydowac twardo ze bede probowal byc zadowolony z zycia i dzielil sie tym zadowolenienim z innymi;

ze bede uwazal o czym mysle i myslac bede sie staral myslec pozytywnie;

ze bede sie zdrowo odzywial i uprawial sport;

ze bede pil i palil z umiarkowaniem :-) 

ze bede sobie przyjacielem i panem, i sam wytyczal moje wartosci;

ze bede uwazal na propagande reklamowa, polityczna, religijna i wszelka - ktora robi wszystko zeby zniewolic moj umysl;

ze bede dzialal na rzecz ochrony srodowiska, ze bede oszczedzal wode i energie, i uzywal samochodu z rozwaga;

ze bede pomagal innym, wprowadzajac w ruch "lepszy swiat" 

ze bede kochal siebie, swiat i ludzi...

środa, 03 października 2007
zlote zasady zycia

Inspiracja w ksiazce "10 regles pour reussir sa vie" Cherie Carter-Scott.

"Zamiast narzekac na to, czego nie moze zrobic, koncentruje sie na tym, co moze.... wazne nie jest to co sie zdarza lecz to, co z tym robimy."

tracimy czasem wiele energii na narzekanie zamiast ja zaangazowac w akcje...ta energia narzekania nakierowana na dzialanie w kierunku realizacji naszych pragnien, przynosi rezultaty konkretne, a nie tylko psychiczne toksyny w swiadomosci....

zycie sie toczy, zdarza sie wiele rzeczy. Czesto nie mozemy nic zrobic przeciwko pewnym wydarzeniom (zycie polityczne, ekonomiczne etc.) i zamiast sie denerwowac przed telewizorem lub gazeta... zrobmy cokolwiek przeciwko temu, co nas denerwuje; jesli nie mozemy nic zrobic, to mozemy to lekcewazyc lub po prostu zapomniec o tym. Badzmy swiadomi ze mamy zawsze pewien wybor... 

sobota, 15 września 2007
jestem poniewaz jestem

"JESTEM PONIEWAZ JESTEM - oznacza to, ze zyje dlatego ze zyje, i nie potrzebuje zadnego uzasadnienia dla swojego istnienia. Wystarczy sam  fakt, ze tu jestem. Nie domagam sie od siebie ani kogolowiek innego spelnienia zadnych warunkow, zalozen czy zezwolen. Zyje i mam prawo zyc dalej. Moje zycie, egzystencja, istnienie nie opiera sie na standartach, wartosciach, osiagnieciach czy dokonaniach. Jestem nie z powodu ksiazek, ktore pisze, pieniedzy ktore zarabiam, uzyskanych stopni naukowych, splodzonych dzieci - jestem bez wzgledu  na posiadanie czy brak tego ekwipunku. Te rzeczy i ludzie nie sa mna! Moje istnienie nie zalezy od nich. Stanowia elementy moje zycia i to ich istnienie zalezy ode mnie. Choc moga dawac mi zadowolenie, w zaden sposob nie uzasadniaja mojej egzystencji......

Sprawy, wydarzenia, zadania, dokonania nie sa nigdy wazniejsze ode mnie i nie maja prawa zniszczyc mojego dobrego samopoczucia."

Fragmenty "Wspolczucie i nienawisc do siebie" Theodore Isaac Rubin.

Czy mozemy czuc sie dobrze nie uzasadniajac naszego samopoczucia na naszych osiagnieciach, sukcesach, posiadaniach...? W naszym spoleczenstwie to raczej niemozliwe, chyba ze zajmiemy sie na powaznie medytacja lub rozwojem osobistym. Nasza kultura glosi ze nasze szczescie kryje sie na zewnatrz, w wartosciach materialnych... jak cokolwiek z zewnatrz moze nas uszczesliwiwc jesli nie posiadamy w sobie wewnetrznych zdolnosci do zadowolenia? I jesli uczy sie nas od dziecka ze szczescie jest na zewnatrz to kto potem, jako dorosly wezmie pod uwage ze dobre samopoczucie moze byc niezalezne od zewnetrznych czynnikow. Nie mowie oczywiscie o rezygnacji z rzeczy podstawowych - jedzenie, ubranie, dom...

Chodzi raczej o to, ze nic co na zewnatrz nie powinno burzyc naszego samopoczucia. Swiat zewnetrzny ze swoja materialistyczno-reklamowa propaganda pragnie nas zniewolic... uzalenic umyslowo od martwych rzeczy, oddalic nas od naszej duszy, przyzwyczaic do systemu ktory i tak nas nie zadowala....  

niedziela, 02 września 2007
Byc, robic, miec

BYC ROBIC MIEC....

najpierw byc soba, autentycznie soba, nie dac sie lapac w zadne narzucone wartosci... nie brac pod uwage swiata zewnetrznego i jego manipulacyjnych iluzji... byc soba koncentrujac sie na nieprzemijajacych wartosciach (szacunek, tolerancja, milosc, zyczliwosc...) byc dla siebie przyjacielem, rozwijac sie, szukac sie jesli trzeba...

po znalezieniu "siebie" - po znalezieniu naszego naszego "JA" mozemy przystapic do ROBIENIA... to znaczy do wykonywania czynnosci ktore odpowiadaja naszemu "ja". Kazdy znajdzie to co go interesuje, i co chce zrealizowac w swoim zyciu... dzialalnosci ktore pasuja do naszego "ja" przynosza ogromna satysfakcje i dodaja nam energii. ROBIC - Pracowac dla dobra naszego autentycznego "ja"

tak wiec nasze "ja" "robi" zeby "miec".... to znaczy miec satysfakcje ( i ewentualnie pieniadze).... jesli nasze robienie nie potrafi zarobic pieniedzy to i tak mamy satysfakcje!  Dodam ze robienie czegokolwiek z pasja - z pasja poniewaz to nasze autentyczne "ja" dziala zgodnie ze swoimi wartosciami - wprowadza nas w swiat realizacji naszej "zyciowej misji" i realizacja naszej zyciowej misji jest najwazniejsza... (wole zyc skromnie i sie realizowac niz robic rzeczy, ktore nie pasuja do mojej osobowosci, nawet jesli wiecej zarobie)

Tak wiec zaczynamy od BYCIA a nie od robienia tak jak nas zacheca mylnie swiat ekonomicznej dyktatury. Niestety wiekszosc ludzi mysli - musze zaROBIC pieniadze zeby  kupic i MIEC pewne rzeczy i wreszcie BYC zadowolonym. Tylko jesli nie potrafimy BYC soba tu i teraz to nie potrafimy takze uswiadomic sobie kim jestesmy i czego naprawde pragniemy... bo pragnienie  i posiadanie rzeczy, ktore nie pasuja do naszej osobowosci pomija sie z sensem posiadania i niczemu nam nie sluzy.

niedziela, 12 sierpnia 2007
pulapki umyslu

Buddysci glosza metaforycznie, ze umysl ludzki wydaje nowa gazete co kilka sekund... Chodzi o to, ze umysl ludzki nie znosi pustki i ciagle mysli, rozmysla, zastanawia sie, analizuje, martwi sie, szuka rozwiazan, wspomina przeszlosc, troszczy o przyszlosc... i spokoj umyslu staje sie w naszych czasach istnym cudem, tak jak zdrowie....

Dlaczego spokoj umyslu i zdrowie staly sie w naszych czasach coraz trudniejsze do osiagniecia?

Odpowiedz jest absurdalna lecz tylko pozornie - to nasza cywilizacja techniki i dobrobytu, nasza cywilizacja typowo ekonomiczna, nasza cywlilizacja pieniadza i materii jako podstawowych wartosci - spowodowala ze musimy myslec, kalkulowac, kombinowac, przewidywac.... tak mocno darzymy do naszego "reklamowego szczescia" ze jest nam z tym zle, poniewaz to swiat konkurencji i frustracji, lepszych i gorszych, bogatych i biednych; i poza tym temu nie ma konca! Bo zawse bedzie cos do kupienia, cos nowego, lepszego, moze tanszego.... i nigdy nie zaznamy spokoju konsumenta. BO KONSUMENT NIGDY NIE JEST ZASPOKOJONY....

SAMI SIE UNIESZCZESLIWIAMY POPRZEZ OBSESYJNE DARZENIE DO SZCZESCIA

A WYSTARCZY ZAPRZESTAC DARZYC DO CZEGOKOLWIEK ZEBY ODNALEZC SPOKOJ I BEZTROSKE.... TAK NA CHWILE, DLA ODPOCZYNKU I ODPREZENIA

W indiach to pozbycie sie pragnien, jest jednym z warunkow aby doznac nirwany - ostatecznego uspokojenia - w naszej cywilizacji pozbycie sie pragnien rowna sie szalenstwu!!! Bo co by sie stalo z ekonomia i swiatem pieniedzy? 

Oczywiscie chodzi mi raczej o ograniczenie naszych pragnien niz calkowite ich wygasniecie... po co ograniczac?  Po to zeby sie wyzwolic od dyktatury reklamowej, zeby uswiadomic sobie ze swiat w ktorym 20% ludzkosci korzysta z 80% bogactw  naturalnych ziemi, nie jest swiatem sprawiedliwym; ze doszlismy do punktu,  w ktorym nalezy wybrac miedzy ekonomia bez zadnej etyki (poza szmalem) a czlowiekiem jako wartoscia naczelna. Zacmienie umyslowe mieszkancow krajow bogatych przyczynia sie do niszczenia planety i wyzyskiwaniu krajow biednych (chociazby poprzez tania sile robocza)

Zaczalem od jednego tematu i skonczylem na innym... to sie nazywa "wolne pisanie" tekst sam zaczyna sie pisac.... skaka z jednej mysli na inna... czasem bez zwiazku.... chcialem napisac o pulapkach umyslu i chyba sie zlapalem?!  AH!!! DYSCYPLINA DYSCYPLINA DYSCYPLINA

oczywiscie dyscyplina pozytywna, pozyteczna, pomocna w zyciu naszego umyslu.....

niedziela, 29 lipca 2007
nasz swiat

Zalozylem nowego bloga, jest on tlumaczeniem tekstu jaki znalazlem na necie we francji... nie bede sie rozpisywal, lepiej jak sie z nim zapoznacie....http://matrycaswiata.blox.pl/html

sobota, 28 lipca 2007
zycie jest piekne

Zycie jest piekne.... jesli sie z tym nie zgadzasz to znaczy sie dales sie zlapac w sidla wlasnego umyslu, ktory poprzez swoje manipulacyjne rozgrywki doprowadzil ze twoje zycie stalo sie walka z ktorej masz wiecej niezadowolenia niz satysfakcji. I oczywiscie wiecej krytykujesz niz doceniasz wiec jest rzecza normalna ze jest raczej zle.

Inny poczatek: masz co jesc, gdzie spac, w co sie ubrac, masz u siebie wode...wiec wszystko jest w porzadku! Zajmij sie czasem tym co lubisz, z ludzmi ktorych lubisz.... i bedziesz zadowolony! Jesli chcesz wiecej -pieniedzy lub innych rzeczy to wiedz ze musisz sie o nie postarac... i to staranie sie jest czesto zrodlem napiec i stresu.... i nie bedziesz nawet zdawal sobie sprawy ze to czego pragniesz nie jest ci naprawde potrzebne do szczescia! Chcesz wiecej bo cie do tego uwarunkowali. I nie ma tu zadnej wolnej woli - jest tylko reklamowe zaprogramowanie przez wladcow tego swiata.

Zycie jest piekne, natura doskonala, czlowiek tez oczywiscie - bo jest czescia tej natury. Sam fakt istnienia jest wystarczajacy zeby uznac ze zycie jest piekne. Na dwa miliony spermatozoidow to ja wygralem!!! Czy to nie wspaniale?! Istnieje wiec i "bawie sie" tym istnieniem wedlug kaprysow,  marzen... lecz tak naprawde to nic nie musze! Bo jesli bym musial to piekno zycia by umknelo. Dobrowolnosc jako jeden z warunkow szczescia.

Zycie jest piekne, mimo tego, ze zycia nierozumiem. Logika pragnie zebym wszystko rozumial. Lecz wole odczuwac przyjemnosc niz cokolwiek rozumiec. Rozum jest zbyt logiczny, brak mu polotu, pasji... jest raczej oporny do zabaw i igraszek... a to zabawa, smiech, sport gwarantuja dobre wibracje...

Zycie jest piekne bo jest. ZYCIE JEST PIEKNE BO JEST.......

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54